- Ponad sześćdziesięcioro dzieci z trzech szkół w gminie Włodawa skorzysta z doda...
- Wicemarszałek Krzysztof Grabczuk reprezentował nasze województwo podczas targów i...
- Efekty zbiórki zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego przeprowadzonej pr...
- „Preludium” z Brzeźna, zespół ze Szkoły Podstawowej w Wołkowianach, „Rosa...
Ale czy w święta też? – pytają łakomczuchy. Przy takiej okazji trudno odmówić sobie przyjemności spróbowania wszystkich smakołyków. Nie można też odmówić gospodyni, która nie spała po nocach, żeby dogodzić gościom.
Każdą odmowę potraktuje jak obrazę, a w święta przecież nie wypada robić bliźnim przykrości. Więc smakujemy, próbujemy, a czasem wpychamy w siebie wszystko, co w zasięgu wzroku i ręki. Mimo że, jak każdego roku, obiecywaliśmy sobie wstrzemięźliwość. A potem chorujemy…
Zapach smażonego karpia, barszczu czerwonego z uszkami, domowych pierogów z kapustą i grzybami, kutii czy ryby po grecku. Tracimy głowę, no bo przecież takim pokusom nie sposób się oprzeć.
Apetyt rośnie w miarę jedzenia…
To oczywiste, że suto zastawiony stół kusi nas swoją obfitością. I pomimo, że obżarstwo jest jednym z grzechów głównych, ciężko jest nam zachować umiar. Zwłaszcza w ten jeden dzień, na który czekamy cały rok. W święta wszystko jest przecież piękne, zapach choinki, rodzinne spotkania i wspaniała atmosfera, którą podgrzewa śpiewanie świątecznych kolęd. Nie tylko wszystko jest lepsze, ale i lepiej smakuje. Łakomstwo zdecydowanie zwycięża z rozsądkiem. Wspólne biesiadowanie zamienia się w świąteczny maraton obżarstwa. Zaczynasz spokojnie, ale po chwili się rozkręcasz. Okazja jest przecież wyjątkowa. I jeszcze troszeczkę, i jeszcze, i jeszcze…, a wigilijna uczta trwa i trwa…
Może trochę rybki, albo śledzika?
24 grudnia. Budzimy się rano, jest fajnie, nadszedł dzień, radosny dzień, w którym spełniają się najskrytsze marzenia, a zwierzęta przemawiają ludzkim głosem. Z niecierpliwością czekamy na to, by zasiąść do stołu z bliskimi i wspólnie ucztować, biesiadować i degustować. Spoglądamy na zegarek, zbliża się godzina, na którą umówiliśmy się u cioci Krysi, bo to u niej w tym roku jest Wigilia. Ubieramy się czym prędzej, nie możemy się spóźnić, bo tak nie wypada. Wszyscy przecież czekają. Zabieramy jeszcze ze sobą prezenty pod choinkę, bo to kolejna tradycja no i jedna z najprzyjemniejszych części wigilijnego spotkania.
Po podziękowaniu Bogu za leżące na stole dary, nad którymi unosi się jeszcze para, oraz podzieleniu się opłatkiem i złożeniu sobie życzeń, siadamy do stołu. Po jednej stronie ciocia, naprzeciwko mama, a po drugiej stronie babcia. To ona jako pierwsza zaczyna lamentować: ,,Kochanie, słonko ty moje, zmizerniałeś coś ostatnio. Słabo wyglądasz. Zjedz coś. Może rybkę po grecku, sałatkę, a może śledzika?” – pyta. Pokusa zbyt silna, aby z nią walczyć. Ulegamy namowom babci. Delektujemy się smakiem świątecznych potraw. Aby po obitej kolacji nie chciało nam się spać, wypijamy jeszcze kawę. A jak wiadomo kawa najlepiej smakuje z kawałeczkiem ciasta. Zjadamy po kawałku sernika, babki i makowca. Potem jeszcze brat namawia nas na lampkę wina, a odmówić nie wypada. W końcu mówimy sobie: ,,dosyć, wystarczy, ale się najadłem”. Nie możemy wstać od stołu, tysiące kalorii, które pochłonęliśmy dają o sobie znać. Zaczynają się bóle brzucha, dokuczliwe wzdęcia. Ale najgorzej przeraża nas myśl jak się pozbyć dodatkowych kilogramów.
A święta trwają dalej…
O tym czy w pasie przybędzie ci dodatkowych kilogramów nie decyduje tylko kolacja wigilijna. Święta trwają przecież dalej. Również w pierwszy i drugi dzień świąt stół ugina się pod ciężarem smakołyków. Babcia znów ględzi: ,,może wędlinki, może kurczaczka?”. Ponownie ulegamy pokusie, no bo przecież tych potraw podczas wigilii nie skosztowaliśmy. I tak przez cały dzień i kolejny dzień…
Niekiedy kilkudniowa sielanka przedłuża się aż do sylwestra. Na balu nie inaczej, stoły suto zastawione, muzyka gra, hulańce do rana. Jemy, jemy i jemy, apetyt rośnie, a wraz z nim rośnie brzuch.
Kaloryczna bomba
Przyjmowanie większej ilości kalorii niż potrzebuje nasz organizm, sprawia, że przybieramy na wadze. Zakładając, że dzienne zapotrzebowanie energetyczne człowieka wynosi 2000 – 3000 tys. kcal (w zależności od płci, wieku i trybu życia – przyp. red.), podczas świąt pochłaniamy przeszło dwukrotnie więcej. Po trzech dniach stajemy na wagę, wskazówka zatrzymuje się nieco dalej niż jeszcze przed świętami. Jak uchronić się przed nadwagą? Specjaliści zalecają ruch na świeżym powietrzu, a także picie dużej ilości wody, która w dużej mierze usprawnia proces trawienia i zapobiega zaparciom. Z kolei spacer, nawet bardzo krótki, usprawni krążenia krwi i poprawi nam samopoczucie.
Ile świąteczne potrawy mają kalorii i ile trzeba przejść, aby je spalić:
porcja kutii (100 g) – 250 kcal; 4,8 km
3 pierogi z kapustą i grzybami (120 g) – 240 kcal; 4,4 km
2 pierniczki lukrowane (24 g) – 90 kcal; 1,7 km
barszcz czerwony (250 ml) – 80 kcal; 1,5 km
pieczone udko z kurczaka (180 g) + 3 średnie ziemniaki (po 75 g) + 3 łyżki surówki z czerwonej kapusty – razem 530 kcal; 7,3 km
karp w galarecie z warzywami (100 g) – 140 kcal; 2,6 km
śledź w oleju – 1 płat (50 g) – 150 kcal; 2,8 km
mikołaj w mlecznej czekoladzie (50 g) – 275 kcal; 5 km
porcja bigosu (150 g) – 180 kcal; 3,3 km
porcja piernika z bakaliami (50 g) – 170 kcal; 3,2 km
porcja keksu (50 g) – 190 kcal; 3,5 km
porcja schabu pieczonego ze śliwką (150 g) – 440 kcal; 8,2 km
duży plaster pasztetu z mięsa mieszanego (40 g) – 145 kcal; 2,7 km
porcja kompotu z suszu (250 ml) – 100 kcal; 1,9 km
dorsz po grecku (50 g ryby + 50 g warzyw) – 150 kcal; 2,8 km
Powyższych wyliczeń zostały zrobione przez Centrum Medyczne LIM dla dorosłego człowieka o wadze 70 kg, dla aktywności fizycznej – spacer z prędkością 5 km na godzinę.
Lekarze i dietetycy zalecają, aby w sytuacjach, kiedy we znaki dadzą się uporczywe i nieprzyjemne skutki przejedzenie, najlepiej sięgnąć po zwykły napar z ziół. Może być zarówno z mięty jak i z kminku, dziurawca czy kopru. Na ból brzucha może także pomóc rumianek, czerwony barszczyk albo gorzka lub czerwona herbata, która musi być jednak gotowana w temperaturze blisko 100 st., bo wtedy zachowuje swoje zdrowotne właściwości. Przed świętami warto również zaopatrzyć się w różne preparaty farmaceutyczne, np. tabletki rozkurczowe. To właśnie leki o takim działaniu podają najczęściej lekarze osobom, które cierpią z powodu przejedzenia. Dietetycy podkreślają również, że posiłki należy spożywać powoli, warto sięgnąć także po warzywa i owoce, które zawierają niezwykle cenny błonnik. Pokarm popijajmy dużą ilością wody.
Farmaceuci przyznają zgodnie, że przed świętami z aptek ludzie masowo wykupują preparaty, które zapobiegają różnym dolegliwościom żołądka. – Po prostu dmuchają na zimne, zawsze warto mieć coś pod ręką – mówią aptekarze.
A w co zaopatrzyć domową apteczkę?
Nursea – ma korzystny wpływ na przemiany materii. Ekstrakt z karczocha i ostryżu długiego pobudza procesy żółciotwórcze i żółciopędne, a dzięki temu wspomaga trawienie tłuszczów i produktów ciężkostrawnych. Nursea ułatwia trawienie, wspomaga regenerację wątroby i obniża poziom cholesterolu.
Boldovera – działa rozkurczająco na mięśnie gładkie w obrębie dróg żółciowych i dwunastnicy. Preparat jest pomocny w zaparciach, ma również działanie łagodnie przeczyszczająco.
Gastopkaps – pomaga skutecznie usunąć odbijanie, wzdęcia i uczucie pełności.
Rennie – przynosi ulgę w dolegliwościach związanych z nadkwaśnością soku żołądkowego. Skutecznie zwalcza zgagę, wzdęcia, niestrawność, odbijanie, nudności i uczucie pełności.
Manti – pomaga zwalczać zgagę, nadkwaśność, bóle żołądka, wzdęcia i niestrawność. Skuteczny także w leczeniu podrażnienia żołądka.
Ranimax – pomaga w leczeniu dolegliwości żołądkowych takich jak: zgaga, niestrawność nadkwaśność czy ból w nadbrzuszu.
Ale w święta wcale nie musimy walczyć z dolegliwościami żołądka. Wystarczy tylko zachować umiar w jedzeniu. Wesołych i smacznych świąt!
Tomasz Sąsiadek

| « poprzednia | następna » |
|---|
























