- Ponad sześćdziesięcioro dzieci z trzech szkół w gminie Włodawa skorzysta z doda...
- Wicemarszałek Krzysztof Grabczuk reprezentował nasze województwo podczas targów i...
- Efekty zbiórki zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego przeprowadzonej pr...
- „Preludium” z Brzeźna, zespół ze Szkoły Podstawowej w Wołkowianach, „Rosa...
Obserwując polityków i widząc ich nie raz i nie dwa w stanie indicating use of alkohol, pamiętając posłankę Elżbietę Kruk, od której wg, wielu dziennikarzy wionęło jak z gorzelni, pamiętając Ludwika Dorna jak pijany wychodził z sali sejmowej, pamiętając ekipę Komorowskiego, która wyraźnie na pogrzebie Walentynowicz była w stanie nietrzeźwym rysuje się smutny obraz polskiej polityki. Rodzimi parlamentarzyści lubią sobie dać w szyję…
No, ale zaraz jak to jest, że pijanego pracownika zwalnia się dyscyplinarnie, a „Wiejskiego” który jest wyraźnie nietrzeźwy w swoim miejscu pracy pomija w tym względzie? Przy tym szkodliwość społeczna głosującego po pijanemu "przedstawiciela narodu" jest znacznie większa niż "zwykłego" człowieka.
Choć wielu naszych polityków ma usta pełne frazesów o europejskich standardach i naszym wkładzie w cywilizację Zachodu, ich stosunek do nadużywania alkoholu do owych standardów nie przystaje.
Zatem przypomnę ekscesy w/w polityków, co by nie czuli się pominięci i zlekceważeni ;)
- Potrafię dobrze pracować. Potrafię coś tam, coś tam -mówiła lubelska posłanka Elżbieta Kruk w czasie rozmowy z dziennikarzami w Sejmie. Sprawiała wrażenie nietrzeźwej. Posłanka "wpadła" nie, dlatego, że ktoś uprzejmie poinformował media o jej stanie. Po prostu, kilku dziennikarzy jedząc śniadanie zauważyło ją w sejmowej restauracji, gdy zataczając się, omal nie upadła. Udali się potem w kuluary i czekali na panią poseł, by zapytać o jej „samopoczucie”. Elżbieta Kruk zamiast zachować odrobinę instynktu i z nimi nie rozmawiać, albo zostać odciągniętą przez partyjnych kolegów, wdała się w pogawędkę, która chyba nikomu nie pozostawiła wątpliwości, z czym mieli do czynienia…
A co z Ludwikiem? Po głosowaniu, gdy Ludwik Dorn wychodził z sali, dziennikarka zapytała go o jego obecny stan…ducha ;) Były marszałek był już jednak znacznie mniej rozmowny niż przed głosowaniem. Podejrzewam, że szybko zorientował się, że wszystko, co powie, może zadziałać na jego niekorzyść. Dlatego postanowił jak najszybciej opuścić Sejm.
Problemem okazało się jednak założenie płaszcza, szalika i czapki… Ot nieporadność dziecka… Gdy już poseł wygrał walkę z okryciem wierzchnim, zaczęło się ostre uderzenie w stronę wyjścia. Ludwik Dorn machał rękami, starał się rozgonić tłum przed sobą, odpychał dziennikarzy, powyrywał kable z kamer i czmychnął…
Czy poseł mógł być pijany? Wyraźnie było czuć od niego alkohol. Oczywiście mógł też zjeść na przykład kilogram śliwek w likierze… Bądźmy wyrozumiali ;)
Z ekipą Komorowskiego sprawa jest bardziej przykra. Dwie godziny po uroczystościach pogrzebowych legendy Solidarności Anny Walentynowicz, na cmentarzu Srebrzysko w Gdańsku pojawiła się delegacja ówczesnego Marszałka Sejmu pełniącego teraz obowiązki Prezydenta RP. Ekipa Komorowskiego niepewnym krokiem niosła wieniec, by złożyć go na grobie opozycjonistki. Przedstawiciele marszałka przyznali, że faktycznie spożywali alkohol przed wizytą na cmentarzu. Gościł ich wcześniej arcybiskup Sławoj Leszek Głódź i częstował winem. - Piliśmy alkohol, ale absolutnie nie byliśmy pijani - mówił Jerzy Smoliński, rzecznik marszałka. - Byliśmy bardzo zmęczeni.
Biedacy…
No tak… bo to, że ktoś w domowym zaciszu wychyli parę kieliszków nektaru bogów – doprawdy nie jest problemem, ale o ładowaniu się po tych paru kieliszkach w centrum politycznych wydarzeń można - za Janem Pietrzakiem rzec - gdybym nie wiedział, że głupota, to bym myślał, że prowokacja.
http://www.youtube.com/watch?v=qc7O5yNON2Q - Elżbieta Kruk
http://www.youtube.com/watch?v=B0cPXmOvNac - Ludwik Dorn
Joanna Graboś
| « poprzednia | następna » |
|---|

























Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.