- Ponad sześćdziesięcioro dzieci z trzech szkół w gminie Włodawa skorzysta z doda...
- Wicemarszałek Krzysztof Grabczuk reprezentował nasze województwo podczas targów i...
- Efekty zbiórki zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego przeprowadzonej pr...
- „Preludium” z Brzeźna, zespół ze Szkoły Podstawowej w Wołkowianach, „Rosa...
Przyglądając się temu, co dzieje się wokół Smoleńska, mam czasami wrażenie, że narratorzy tej historii szkolili się u najlepszych twórców thrillera. Ci, którzy, tak jak ja, obserwują od ponad dziesięciu miesięcy historię śledztwa, wiedzą paradoksalnie coraz mniej. A właściwie nie wiedzą już zupełnie nic. Poza tym, że zginęła setka osób. Ale kiedy, gdzie i w jakich okolicznościach? Nie wiadomo i chyba prędko nie będzie wiadomo.
W obliczu tej katastrofy i związanych z nią tegorocznych obchodów zaczynają się coraz bardziej uwypuklać negatywne cechy państwa polskiego. Okazaliśmy się, bowiem narodem, który w momencie wielkiej tragedii nie potrafi działać razem, solidaryzować się na dłużej niż tylko przez chwilę, narodem spoglądającym na sytuację z perspektywy własnej korzyści czy racji, niepotrafiącym rozmawiać, współpracować bez podziałów, antagonizmów. Był czas, że domagaliśmy się wyjaśnień, żądaliśmy wytłumaczenia, dlaczego i co było przyczyną. Były momenty poczucia krzywdy, żalu, ale i wręcz groteskowe, irracjonalne działania w głównej mierze…niedzielnego elektoratu pod Pałacem Prezydenckim, który miał na ustach konkretnych ludzi i ich czyny, zasługi. Bardzo krzywdzące jest niestety to, że zapomniano o tych „mniejszych” rangą, o obsłudze lotu, oficerach Boru. No cóż, media kreują nastroje… jesteśmy indoktrynowani czy tego chcemy czy nie, szkoda tylko, że o niektórych zapomniano niemal tuz po katastrofie.
Ciągle karmi się nas coraz to nowszymi nowinkami z miejsca zdarzenia. Dziś już nasze społeczeństwo przestało, domagać się prawdy - tylko jego część chce wyjaśnienia wszystkich polemik i wątpliwości wokół prowadzonego śledztwa głównie są to opozycyjne ugrupowania polityczne, które nawet w obliczu rocznicy szukają sporu i nie liczą się ze społeczeństwem.
Jak podają sondaże, 70% ankietowanych Polaków opowiedziało się za zorganizowaniem wspólnych obchodów rocznicy katastrofy smoleńskiej. W uroczystościach udział wzięliby politycy z prezydentem i premierem na czele a także rodziny ofiar. Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński oświadczył, że nie ma zamiaru uczestniczyć we wspólnych uroczystościach. O przyczynie takiej decyzji można długo dyskutować i wysuwać różne opcje np. przyczyną może być sama obecność prezydenta i premiera, którzy przez niektóre środowiska są obwiniani za śmierć niemalże setki osób, a może chodzi o to, aby oddać wyłączność pogrążonym ciągle w żałobie rodzinom ofiar, którzy chcieliby spokojnie przeżyć rocznicę bez mediów, fleszy etc…a może chodzi o to by znowu się po prostu pokłócić i dać temat dziennikarskim sępom?
Ale chwila, do czego to właściwie prowadzi? Z pewnością do niczego dobrego!
Propaganda wspólnych obchodów jest zbudowana na szczegółowej obserwacji stanowiska moralnego społeczeństwa. Dla wielu najważniejszy jest święty spokój. Nawet posuwając się do hipokryzji budując uwłaczającą etyce, zakłamaną ugodę.
Wiadomo, że 10 kwietnia nie będzie jednych obchodów. Będą oficjalne oraz organizowane przez PiS. Konflikt jest wpisany w partyjne kalkulacje. A w przypadku przynajmniej jednej z partii traktowany jest jako właśnie narzędzie propagandowe.
My szarzy obywatele sami zastanówmy się czy chcemy uczestniczyć w tej farsie (bo nie nazwę tego inaczej). Sami zadecydujmy w jaki sposób uczcimy ich pamięć, bo o tym że wypada chyba nie muszę przekonywać. Każdy w sposób najgodniejszy odda im cześć, ofiarom tej strasznej katastrofy. Odżegnując się od tarć międzypartyjnych, które wobec uroczystości tak ważnych nie powinny mieć miejsca.
Joanna Graboś
| « poprzednia | następna » |
|---|

























Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.