Chgr nad jeziorem Świteź
- Ponad sześćdziesięcioro dzieci z trzech szkół w gminie Włodawa skorzysta z doda...
- Wicemarszałek Krzysztof Grabczuk reprezentował nasze województwo podczas targów i...
- Efekty zbiórki zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego przeprowadzonej pr...
- „Preludium” z Brzeźna, zespół ze Szkoły Podstawowej w Wołkowianach, „Rosa...
Trasa: ok.52 km, Świdnik – Janówek – Łuszczów – Kijany – Spiczyn – Zawieprzyce (powiat łęczyński) – Charlęż – Bystrzyca – Sobianowice – Pliszczyn – Jakubowice Murowane - Świdnik, Czas: ok. 4,5 godz.
Charakterystyka: głównie drogi asfaltowe o średnim natężeniu ruchu (duży ruch na odcinku Łuszczów – Spiczyn), sporo polnych dróg o kamienistej lub piaszczystej nawierzchni, która miejscami bardzo utrudnia jazdę
Historie owiane mgiełką tajemnicy, miejsca pełne zawikłanych zdarzeń i potężnych uczuć targających ich bohaterami. Dreszczyk emocji, kiedy stanie się wśród zakątków opowiadających o swojej ciekawej przeszłości. Wszystkim, którzy interesują się właśnie takimi niesamowitościami, polecamy wyprawę do ruin zawieprzyckiego zamku, po dziś dzień wznoszącego się dumnie na niewysokiej nadrzecznej skarpie.
Wyruszamy w trasę ze stacji kolejowej Świdnik Wschód, przejeżdżamy przez Franciszków, następnie zaś skręcamy w lewo w ul. Lubelską. Znaną nam już trasą przy Lesie Szpitalnym jedziemy do Janówka. Za Lasem Janowskim skręcamy w lewo w polną drogę, następnie zaś w prawo. Kilkaset metrów jedziemy prosto, a następnie odbijamy w lewo, wyjeżdżając na asfaltową drogę biegnącą do Łuszczowa II. Tam po prawej stronie mijamy sklep spożywczy (od poniedziałku do piątku czynny w godz. 6 – 18, w soboty zaś 6 – 13). Kierujemy się do Łuszczowa I (po lewej mijamy aptekę), gdzie możemy obejrzeć barokowy kościół pw. św. Barbary, wybudowany w latach 1724 – 1741 z fundacji strażnika wielkiego koronnego Józefa Potockiego. Kilka lat później do kościoła dobudowano kaplicę, a w XIX w. również kruchtę i zakrystię. Wewnątrz świątyni znajdują się trzy barokowe ołtarze pochodzące z czasów powstania budowli, ambona z XVIII w. oraz obraz św. Kazimierza z XVII w.
Skręcamy w prawo, kierując się na Włodawę, przy krzyżu jednak odbijamy w lewo. Mijamy Stawek oraz Kijany, gdzie skręcamy w lewo. Dojeżdżamy do Spiczyna, przejeżdżamy przez wieś i na skrzyżowaniu skręcamy w prawo kierując się już do Zawieprzyc (po lewej stronie drogi do Lubartowa stoi kapliczka typu domkowego z piękną rzeźbą w środku). Jeszcze kilkaset metrów i stoimy przed kopcem z figurą zwieńczoną krzyżem. To tutaj zakończyła się
niezwykła historia, ale nie uprzedzajmy faktów.
Przez barokową bramę wchodzimy na wzgórze, gdzie po prawej stronie widnieją ruiny zamku. Jego dzieje sięgają połowy XVI w., wtedy to wieś należała do podstolego lubelskiego Andrzeja Zawieprzyckiego. Kolejnym właścicielem posiadłości był rotmistrz królewski Atanazy Miączyński, który odbudował zamek zniszczony podczas wojen szwedzkich. Kilkaset lat później w pałacu przebywał znany wówczas autor powieści sensacyjnych, Aleksander Bronikowski (1783-1834). On to umieścił akcję swojej nowej powieści właśnie w murach zawieprzyckiej budowli:
Działo się to w XVII wieku. Jan Nepomucen Granowski, kasztelan lubelski, dzielnie walczył pod Wiedniem, a w nagrodę otrzymał od Jana III Sobieskiego 2 tysiące jeńców tureckich. Wśród nich była Greczynka Teophania i jej narzeczony Lascaris. Piękna dziewczyna zwróciła uwagę pana, który chciał, by została jego nałożnicą. Kiedy odmówiła, najpierw skazał Lascarisa na karę chłosty, później zaś kazał obydwoje zamordować. Niedługo potem do Zawieprzyc przyjechał brat Teophanii. Chciał odnaleźć siostrę, przedstawił się jednak jako włoski malarz Andrea di Pella. Kasztelan w swoim zadufaniu opowiedział o mordzie, a malarz domyślił się, że ofiarami zabójstwa padły bliskie mu osoby. Namalował obraz ukazujący tragiczne wydarzenie, postaci z płótna miały twarze Teophanii i Lascarisa. Przerażony kasztelan rozkazał, by cudzoziemca żywcem pogrzebać w grobie, w którym spoczywała para Greków. Od tej pory w zawieprzyckim zamku zaczęły pojawiać się duchy, a nieszczęścia spadały na ród Granowskich. Po nagłej śmierci okrutnego kasztelana dziedzicem posiadłości został jego bratanek Teofil Granowski. Kiedy dowiedział się od sług pałacowych o zbrodniach wuja, udał się do Rzymu, wstąpił do klasztoru, a znaczną część majątku oddał na cele charytatywne. Dopiero wtedy duchy nieszczęsnych Greków zaznały spokoju.
Tak zakończyła się krwawa historia (różne źródła podają wersje znacznie się od siebie różniące), której autor zapewniał, że jest relacją opartą na opowieściach zamkowej służby i okolicznej ludności, a także zapiskach plebana z pobliskiego Firleja. W XIX w. fascynująca i niesamowita powieść Bronikowskiego została przeistoczona w miejscową legendę, według której pod wspomnianym już krzyżem na wzgórzu spoczywają greccy bohaterowie tej tragedii.
Oprócz malowniczych ruin na zamkowym wzgórzu możemy obejrzeć także lamus z poł. XVII w., barokową kaplicę zamkową z końca XVII w., oficynę barokową z XVIII w. (dziś mieści się w niej szkoła oraz Szkolne Schronisko Młodzieżowe), ruiny klasycystycznej oranżerii z poł. XIX w. Warto wspomnieć, że wiekowe lipy rosnące w parku z pewnością pamiętają rok 1883, kiedy to 16-letnia Maria Skłodowska (późniejsza noblistka) spędzała wakacje w dworku stryja Ksawerego, dzierżawcy majątku w Zawieprzycach. Prochy jej dziadka spoczywają natomiast w rodzinnym grobowcu Skłodowskich na pobliskim cmentarzu w Kijanach.
Opuszczamy piękną dolinę Wieprza i wracamy do lubartowskiej trasy. Przekraczamy jezdnię i jedziemy prosto. Mijamy Charlęż, następnie zaś Bystrzycę, gdzie możemy obejrzeć kościół pw. Wniebowzięcia NMP, wybudowany w latach 1709-1721 oraz dwór z 1791 roku, w którym obecnie mieści się Specjalny Ośrodek Szkolno – Wychowawczy. W Bystrzycy, zwanej w 1325 r. Bestritią, powstała pierwsza parafia na terenie późniejszej gminy Wólka. W jej skład wchodziło aż 18 okolicznych wsi.
Za Bystrzycą skręcamy w lewo i docieramy do Sobianowic, które od 1359 r. znane były jako Sobiyanowicze. W 1827 r. we wsi stało 17 domów, a mieszkało w nich 180 osób. W XIX w. na niewielkim wzniesieniu powstał dwór oraz park, w którym jeszcze dziś odnaleźć można przepiękne kamienne rzeźby. Obecnie trwa remont budynków.
Z Sobianowic podążamy do Pliszczyna. Ta posiadłość szlachecka, wymieniana w 1398 r. jako Pliscin, w XV w. należała do Gutów herbu Rawa. W II poł. XIX w. na folwarku działała gorzelnia i młyn amerykański, uzyskiwano tam też kamień wapienny. Z XIX w. pochodzi również dworek Boduszyckich, obecnie zajmowany przez oo. Sercanów. Przez Pliszczyn przepływa rzeka Ciemięga, w której rwących wodach złowić można pstrągi lub lipienie.![]()
Na całym odcinku Charlęż – Pliszczyn nie będziemy mieli kłopotów z zaopatrzeniem w artykuły spożywcze, gdyż po drodze mijamy mnóstwo sklepów.
Z Pliszczyna kierujemy się drogą na Lublin i docieramy do znanych nam już Jakubowic Murowanych. Przez Wólkę i Kolonię Biskupie jedziemy do Świdnika Małego. Tam skręcamy w prawo i przez Kolonię Świdnik Mały dojeżdżamy do trasy Lublin – Mełgiew. Za stacją paliw skręcamy w prawo i ul. Lotniczą, a następnie ul. Żwirki i Wigury docieramy do przejazdu kolejowego, gdzie kończymy naszą wyprawę.
Agnieszka Wójcik
- Głos Świdnika
nr 31(1841)
z dnia 22.08.2008r.
| « poprzednia | następna » |
|---|
























