- Ponad sześćdziesięcioro dzieci z trzech szkół w gminie Włodawa skorzysta z doda...
- Wicemarszałek Krzysztof Grabczuk reprezentował nasze województwo podczas targów i...
- Efekty zbiórki zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego przeprowadzonej pr...
- „Preludium” z Brzeźna, zespół ze Szkoły Podstawowej w Wołkowianach, „Rosa...
Pewne jest, że o 70 tys. zł mniej niż w roku 2010 dostanie poradnia ginekologiczno-położnicza. Nadal nie wiadomo, co będzie z poradniami nefrologiczną, diabetologiczną i alergologiczną. Negocjacje z Narodowym Funduszem Zdrowia wciąż trwają. Jeśli bowiem fundusz nie zwiększy puli pieniędzy, poradnie nie będą przyjmować pacjentów.
Dyrektor szpitala Mariusz Kowalczuk uważa, że dużą konkurencją dla publicznych jednostek są obecnie niepubliczne zakłady opieki zdrowotnej, które oferują np. gabinety czynne do godz. 20. - Przychodnia ma niski kontrakt. Dziennie lekarz może przyjąć zaledwie kilku pacjentów, bo za więcej fundusz nie za płaci. Po co więc gabinet otwarty, aż tak długo? – pyta retorycznie Kowalczuk.
Poza tym NZOZ-y oferują niższą cenę i wygrywają konkursy, a wykazują często tych samych lekarzy co szpital, tylko zatrudnionych w innych godzinach. Lekarze pracujący w takim trybie, zdaniem dyrektora, swoimi decyzjami działają na niekorzyść szpitala. - Rozmawiałem już w tej sprawie z lekarzami. Część z nich wycofała się z niepublicznych ZOZ-ów – mówi.
Nieciekawie rysuje się przyszłość oddziału kardiologii. - Bez pieniędzy może zostać kardiologia zabiegowa. Nie kwalifikujemy się w warunkach, jakie stawia fundusz, bo oddział faktycznie jeszcze nie funkcjonuje – informuje Kowalczuk.
Narodowy Fundusz Zdrowia oddzielnie kontraktuje kardiologię zachowawczą, oddzielnie zabiegową. Do tej pory traktowane były całościowo. Tymczasem w szpitalu trwa jeszcze remont oddziału hemodynamicznego, który ma rozpocząć swoją działalność w pierwszym kwartale przyszłego roku. Problem polega na tym, że kontrakty z NFZ negocjowane są pod koniec roku kalendarzowego. - Nie mogę wykazać na dzień dzisiejszy czegoś, czego jeszcze fizycznie nie mam – wyjaśnia Kowalczuk. - Hemodynamika jeszcze nie działa i dlatego nie spełniamy warunków stawianych przez NFZ.
Szpital nie ma też jeszcze zakontraktowanych świadczeń na anestezjologię i Oddział Intensywnej Opieki Medycznej. - Proponowany kontrakt wystarczy zaledwie na trzy miesiące – mówi dyrektor – Będę zmuszony zmniejszyć liczbę łóżek do dwóch.
Cięcia w kontrakcie szpitala są równoznaczne z redukcją personelu. - Jeśli nie dostaniemy kontraktu na jakiś oddział, to pracę stracą lekarze, pielęgniarki i salowe – tłumaczy dyrektor.
Zwolnienia w szpitalu są już praktycznie przesądzone. To bowiem jedna z propozycji audytorów na ratowanie finansów placówki. Raport w tej sprawie został przekazany do Urzędu Marszałkowskiego w Lublinie. Tymczasem dyrektor Kowalczuk zaproponował pielęgniarkom, w ramach oszczędności, obniżenie poborów i obcięcie funduszu socjalnego. Związki w drodze referendum odrzuciły propozycję. Wysunęły wniosek, by zlikwidować stanowiska zastępców ordynatorów.
- Uważamy, że w szpitalu jest za mało personelu pielęgniarskiego – mówi Iwona Stachniuk, szefowa Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, który przeprowadził wśród pielęgniarek referendum.
Związkowcy poprosili też dyrekcję o możliwość zapoznania się z dokumentami finansowymi szpitala. - Może się okazać, że jeśli kontrakt na przyszły rok będzie niski, to do zwolnienia będzie jeszcze więcej osób niż proponują audytorzy – ocenia Kowalczuk, choć zaznacza, że jest temu przeciwny.
DOR

| « poprzednia | następna » |
|---|

























Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.